Diesel czy benzyna?

Diesel czy benzyna? To odwieczne pytanie pada tak samo często jak kiedyś, najczęściej przy kupnie samochodu. Wielu z nas decyduje się na wybór jednostki napędowej za namową kolegów, znajomych czy rodziny, a niektórzy nigdy nie użytkując danego silnika już są uprzedzeni. Warto zatem spojrzeć na to z szerszej perspektywy, kosztów utrzymania całego auta, nie tylko ilości spalanego paliwa.

Pierwszy pod lupę idzie silnik o zapłonie samoczynnym, czyli inaczej mówiąc Diesel. Wielu kupujących wybiera go głównie z powodu niższego spalania niż w przypadku jego benzynowego odpowiednika. Prawda jest niestety bardziej okrutna niż by się mogło wydawać. Pieniądze jakie przeznaczymy na olej napędowy to tylko część sumy, którą wkładamy w utrzymanie pojazdu. Do tego wszystkiego należy doliczyć koszta związane z serwisowaniem i naprawami, w tym przypadku silnika, ponieważ ten sam model, tylko w innych wersjach silnikowych ma najczęściej te same podzespoły (zawieszenie, układ hamulcowy czy wyposażenie wewnętrzne). Dlatego bardzo ważne jest, by uświadomić sobie, że silniki te są bardziej skomplikowane niż benzynowe.

Jest tak dlatego, że tutaj paliwo podpalane jest przez gorące powietrze sprężone w cylindrze. Inżynierowie, by cała konstrukcja wytrzymała takie temperatury jak i również wysoki stopień sprężania zmuszeni są do użycia materiałów wysokiej jakości. Oprócz tego, że koszt produkcji wzrasta, to silniki te mają większe gabaryty i wagę. Ma to swoje pozytywne strony – jednostki te znacznie rzadziej ulegają awarii niż ich benzynowe odpowiedniki. Kultura pracy także ma znaczenie. Jeżeli komuś nie przeszkadza charakterystyczny „klekot” to musi zdać sobie sprawę, że drgania wywoływane przez pracę motoru mają też swoje następstwa. Nie widać tego w nowszych autach, jednak w starszych modelach można zauważyć np. spadek jakości pracy poduszek silnika i skrzyni. Kolejnym elementem jest maksymalny moment obrotowy, czyli wartość przyspieszenia.

Mimo, iż diesel ma wyższy moment, to jest on dostępny w wąskim zakresie obrotów. Powyżej pewnej granicy pojazd po prostu nie chce przyspieszać. Można ten efekt zmniejszyć dzięki innym przełożeniom w skrzyni biegów, jednak zasada młodych kierowców „tam gdzie diesel kończy, benzyna zaczyna” jest jak najbardziej prawidłowa. Należy jeszcze wspomnieć o rozruchu w okresie zimowym. Jest to utrudnione, ponieważ jak wspomniałem, tutaj powietrze podpala olej napędowy. Powietrze jeszcze przed sprężeniem w cylindrze jest wstępnie podgrzewane w kolektorze poprzez świece żarowe. W warunkach zimowych, gdy akumulator traci prąd, może się okazać, że jest go za mało by ogrzać mroźne powietrze. Jednak gdy powietrze zostanie podgrzane, może zdarzyć się, że prądu nie starcza na sam rozruch silnika. Ważne jest by bardziej zadbać o baterię w aucie z silnikiem diesla np. zabierając ją na noc do domu, bądź innego ciepłego miejsca.

Silnik o zapłonie iskrowym ma zupełnie inny system zapłonu mieszanki paliwowej. Jest ona podpalana poprzez świecę zapłonową w cylindrze. Nie ma tu więc problemu podgrzewania powietrza przed rozruchem. Nie oznacza to, że akumulator można pozostawić samemu sobie. Traci on tak samo energię jak ten dieslowski. Jednak dzięki takiemu rozwiązaniu zapłonu mieszanki nie traci on energii jeszcze przed rozruchem pojazdu. Silniki benzynowe ogólnie są mniej skomplikowane. Nie znajdziemy tutaj układów common rail, a w starszych, wręcz archaicznych już konstrukcjach gaźnikowych układ zasilania w paliwo można było spokojnie wyczyścić w domowych warunkach.

Zaoszczędza to wielu problemów z układem wtryskowym. Ponadto silniki benzynowe mają zupełnie inny moment obrotowy. Jest on niższy, jednak dostępny od ręki w prawie każdym zakresie obrotów. Na chłopski rozum tłumacząc, „benzyniak” przyspiesza wolniej, jednak dłużej. Motory te również lepiej znoszą krótkie trasy. Oczywiście, że niezdrowe jest, gdy gasimy auto zanim się jeszcze rozgrzało, jednak silniki o zapłonie iskrowym nie są tak kapryśne na tym punkcie niż ich odpowiedniki. Kultura pracy jest wyraźnie lepsza.

Mniejsze drgania spowodowane pracą silnika i cichsza praca to często ważna kwestia dla kogoś, kto często pokonuje długie dystanse. Przyjęło się jednak zasadę, że auto z silnikiem benzynowym nabywa się, gdy nie pokonujemy więcej niż 20 tys. kilometrów rocznie. Powyżej tej wartości kwoty wydane na benzynę stają się ogromne, gdzie przy silniku diesla spokojnie moglibyśmy część z tej sumy zaoszczędzić.

Nie zawsze ilość spalanego paliwa gra pierwsze skrzypce. Gdy dochodzi do poważnej usterki w obu tych jednostkach napędowych koszty są zupełnie inne. Warto się zastanowić nad wydawaniem na serwisowanie pojazdu jak i warunkami i sposobem użytkowania samochodu. Nie jestem w stanie odpowiedzieć dla kogo będzie konkretna jednostka najlepsza, jednak każdy z was może z łatwością przekalkulować wszystkie koszta i zdecydować co bardziej mu odpowiada.

Dodaj komentarz